W erze kiedy publiczne wylewanie żalów staje się coraz popularniejszą formą rozrywki, może i ja trochę doleję do przelewającej się już od dawna czary gorzcy. *dużo słów z rodziny "lać" *
Mam serdecznie dość wszystkiego co się dzieje dookoła mnie, jednocześnie tęskniąc do tego tak bardzo, że aż mnie fizycznie boli. Żywię głęboki wstręt do wszystkich ludzi na około, mając ochotę schować się gdzieś między łóżkiem i biurkiem i przeleżeć tam w kąciku parę miesięcy, z drugiej strony, rozpaczliwie pragnąc ich towarzystwa w którym nie mogę się odnaleźć. Chcę podjąć się tulu rzeczy, a na żadną nie ma czasu i energii. Brak weny (która jak wiadomo nie istnieje) przytłacza mnie, biorąc pod uwagę przerażająco szybko rosnący natłok pomysłów. Mam ochotę strzelić sobie w łeb, ale powstrzymuje mnie od tego spacer z psem, na którym ganiam jaszczurki, obserwuję gniazdującą w okolicy parę kruków i ratuję żuczki które poprzewracały się na plecy.
Wie że to tylko żałosne skomlenie o chwilę uwagi w ogromie internetu, gdzie każdy egoistycznie czeka na chwalenie swojego ogonka. I nawet nie próbuję wymyślać jakichś pseudomądrych morałów czy czegokolwiek. Po prostu w tej chwili piszę co mi do głowy przyjdzie, bo jeśli nie wyrzucę z siebie wszystkiego, chyba pójdę tłuc kijem jakieś bogu ducha winne drzewo. Bogowie, dajcie mi cierpliwość, dajcie mi wytrwałość, dajcie mi zapał, ale nie dawajcie mi siły, bo coś rozpie*dolę.
Co najśmieszniejsze, te wypociny nie są spowodowane początkiem roku szkolnego, na który się w sumie cieszę. Tylko ogółem frustracji, jakie przywiodły mi ostatnie tygodnie.
Jeśli dobrnąłeś do końca, gratuluję, masz w nagrodę jakże oryginalne i cyniczne podsumowanie, w którym autorka biadolenia powie że jest gruba i głupia, a ty napiszesz jej komentarz, ze nie, nie jest, jest piękna i mądra. Dziękuję za uwagę, do widzenia, dobranoc, idę zjeść pół blachy sernika.
Wasza kochająca jęczydupa Punki
Wbij do mnie, pogadamy, może być niedziela? (tak, ta najbliższa)
mam 2 zł na koncie i muszę trzymać na czarną godzinę więc nie mogę cię zaprosić telefonicznie
A a a a i znowu musimy razem ze szkoły piochotą wrócić !!!
Powiem Ci, że znam trochę te uczucie... Przez dłuższy czas mojego życia nie potrafiłam sie odnaleźć, głównie po przejściach w domu... Pochodzę z lekko patologicznej rodziny... Wiesz, mi ciężko zmienić samoocenę, kiedy w ciągu całego mojego życia starano mi się udowodnić, że jestem zerem... mam nadzieję, że u Ciebie jest trochę lepiej : )
Na prawdę nie wiem jak Cię pocieszyć... Ale chciałam się zapytać. Pamiętasz jak na Devmeecie opowiadałam Ci o moim koledze radziu-militaryście? Mówiłaś, że chciałabyś go poznać. Może w przyszłym tygodniu miałabyś we wtorek lub czwartek? Idę na strzelnicę i tam chodzi też Radzio. Może chciałabyś z nami pójść?
ADS, czyli najżałośniejszy pocieszacz i poradnik świata RADZI:
Do mnie zawsze możesz napisać z jakimś syfem, ja wysłucham, już ślubowałyśmy przez smsy pewne rzeczy <3 Także, wiesz, jak potrzebujesz kogoś kto wysłucha, to wal śmiało do mnie, masz moje numery. Wiedz, że masz wsparcie
Wiesz co? To schowaj się na chwilę. Nie walcz z tym, daj się ponieść, są nawet chwile kiedy warto gniew/smutek/rozżalenie/tęsknotę podsycić, bo takie wyładowanie Cię rozluźni. Wygadaj się komuś, kto Cię wysłucha. Nawet jeśli tego nie zrozumie, i nie będzie potrafił pomóc, to zawsze się wyjęczysz i chociaż po części poukładasz buzujące myśli. Przepraszam, że teraz jebię banałami, na które pewnie myślisz "YOU DON'T SAY" :c Współczuję Ci, że nie możesz się odnaleźć wśród ludzi, jednocześnie chcąc towarzystwa, znam to aż za dobrze, i wiem jak ciężko o rzetelnego i swojego człowieka w tych czasach, wszyscy są tacy... inni :C Musisz szukać dalej... albo polegać wyłącznie na przyjaciołach z internetu, którzy Cię będą wspierać jak tylko mogą.
Jakby to ładnie ująć... nie jesteś brzydka. A z tuszą (z którą jeszcze nie jest tak źle) mogłabyś sobie poradzić. Trochę silnej woli i naprawdę wszystko jest możliwe, nałożenie ograniczeń i wyrobienie dobrych nawyków. Trzeba RUSZAĆ DUPĘ i schudniesz <3 No ja schudłam prawie 5kg a ty nie dasz rady? Proszę cię! Głupia też nie jesteś, nie. Kto jak kto, ale nie ty.
Ja też jestem przecież w częściowej rozsypce jeszcze, staram się posklejać z powrotem po pewnych lipcowych wydarzeniach, a rok szkolny i pewne widoki na korytarzu skutecznie mi to utrudnią. Moja chujnia emocjonalna rozsadza system. Także YAY, LET'S BE PATHETIC TOGETHER!
Na pocieszenie masz zaje dialog:
Ads: Ej, mam zagadkę! Co to jest: małe, bezużyteczne i jęczy?
Chyls: Co?
Ads: JA!
Chociaż mnie już się coraz lepiej robi, od ostatniego czasu, a tez przyznam, ze nie było dobrze.
W takiej sytuacji mogę polecić tylko jedno: przeczekać, aż samo przejdzie.
w podobnej sytuacji znalałam sie z rok temu u_u czułam sie samotna, brakowało mi towarzystwa, ale ludzie wokół mnie tak bardzo drażnili...
a lepiej jest to wszystko z siebie wyrzucić, niż tłumić w sobie, bo wiem, że coś takiego ulgi nie przynosi, a może być jeszcze gorzej
cóż, mam nadzieje, że sie szybko poczujesz lepiej >: